Przejdź do głównej zawartości

Wiosna w pełni, PZN w letargu, czyli o kadrach biegowych

To już norma, że biegi narciarskie w Polsce są na ostatnim miejscu jeżeli chodzi o zainteresowanie i działanie włodarzy Polskiego Związku Narciarskiego.
Wizerunek związku uratowała oczywiście Justyna Kowalczyk, która ze swoim trenerem Aleksandrem Wierietelnym wzięła na swoje barki kadrę kobiet. Mają za sobą zgrupowanie na śniegu w Finlandii, trenują w Zakopanem, teraz w szerszej grupie wyjeżdżają na obóz do Witebska. Dziewczyny (zawodniczki) kwalifikują się w ten sposób do "ostatecznej" grupy, którą wyżej wymieniona dwójka poprowadzi do sezonu zimowego. I to jest bardzo dobra wiadomość i mocno trzymam kciuki za powodzenie tego programu.

W biegach męskich tak różowo już nie jest, mało tego na razie nie jest w ogóle. Próbowano zatrudnić trenera z zagranicy, jednak po paru próbach okazało się, że nikt w Polsce pracować za bardzo nie chce. Czy miała wpływ na to sytuacja ze zwolnieniem przed kilku laty trenera Miroslava Petraska można się zastanawiać. Pierwsza rzecz, którą robi każdy normalny trener słyszący o propozycji pracy w Polsce, to łapie za telefon i dzwoni. Do kogo? Np do Petraska, czy pracującego wcześniej dla PZN Ivana Hudaca. Podejrzewam, że po rozmowie z w/w chęć do pracy w Polsce gwałtownie spada.
Co dalej? Ano dalej, PZN w akcie totalnej desperacji próbuje nawet zatrudnić osobę, która po Igrzyskach w Vancouver wyjechała z Polski w ekspresowym tempie i na wezwania komisji dyscyplinarnej już nie odpowiadała. Chodziło ni mniej ni więcej o wpadkę dopingową i wyjaśnienia jak do niej doszło naszej zawodniczki na Igrzyskach w Vancouver w 2010 roku. To oczywiście zasłyszane, ale prawdopodobne. Na szczęście sprawę kierunku ukraińskiego utrącono w zarodku.

Kadra A mężczyzn, czyli Kamil i Dominik Bury, Mateusz Haratyk i Maciej Staręga trenuje na razie z pełniącym obowiązki trenera kadry A Tadeuszem Krężelokiem. Pierwsza trójka trenuje już z trenerem Tadeuszem od dłuższego czasu (Kamil i Dominik z MKS Istebna są w sporej części jego wychowankami), Maciej Staręga dojeżdża czasami do Istebnej. Prawdopodobnie Tadeusz Krężelok obejmie funkcję trenera głównego kadry A. Alternatywy nie widzę. Czy Maciej Staręga będzie trenował wg planów trenera, czy poszuka swoich rozwiązań? Bardziej prawdopodobna jest ta druga opcja (nie pierwszy raz zresztą). W środowisku słyszy się o intensywnych poszukiwaniach zagranicznego trenera  przez naszą sprinterską jedynkę. Szkoda wielka, że teraz, a nie parę lat temu. Mam poczucie, że w przypadku Macieja Staręgi ostatnie parę lat jest niestety straconych i nie wiem, czy nie jest już za późno na walkę o finały sprintów w Pucharze Świata. Mam nadzieję, że się mylę i Maciek jeszcze powalczy. I tego życzę!

Jeszcze pytanie, czy dla Tadeusza Krężeloka jest alternatywa na stanowisku trenera kadry A. Przyglądając się naszemu trenerskiemu środowisku takiej nie widać. Oczywiście mogę się mylić, jednak jeżeli ktoś z czytelników ma jakiś pomysł chętnie podejmę dyskusję. Z T. Krężelokiem też PZN-owi łatwo nie będzie. Jest emerytowanym górnikiem bez trenerskiego "kwitu" czyli nie może być finansowany z ministerialnych środków. Związek może za to płacić mu ze swoich "prywatnych" sponsorskich środków. Jak to rozwiążą? Ooo, znając kreatywność PZN w takich sytuacjach na pewno zbyt czytelne to nie będzie. Mało tego z pewnością objęte tajemnicą, kwot wydawanych  z swoich/sponorskich środków PZN nie ma obowiązku upubliczniać. Czyli czekamy do 22 maja, kiedy to na zebraniu zarządu PZN mają zapaść wiążące i ostateczne decyzje. To, że miały zapaść w kwietniu, e tam , czepiam się, wiem, tak już mam. Chyba, ze PZN trzyma asa w rękawie...

I jeszcze kadra młodzieżowa. Z wywiadu udzielonego przez prezesa Apoloniusza Tajnera Tomaszowi Kalembie z onet.pl wynika, że do tej posady namaszczany jest były trener kadry A, wcześniej kadry młodzieżowej Janusz Krężelok.
J. Krężelok był już trenerem kadry młodzieżowej, był trenerem kadry A, następnie znowu młodzieżowej i ponownie kadry A. Jest takim trenerem dyżurnym PZN, zatrudnianym w miarę potrzeb na ważkich odcinkach biegowo narciarskiego frontu. Zaufanie włodarzy, szczególnie prezesa Tajnera musi mieć nieskończone. Kto wie, jakich to postępów w pracy z młodzieżą i seniorami trener Janusz dokonał? Ja nie wiem, a chyba trochę o tych naszych biegach wiem. Jeżeli ktoś z czytelników wie i zechce się podzielić swoją wiedzą chętnie do tego wrócę. Ale co ja tam wiem, na Mieszczańskiej (siedziba PZN) wiedzą lepiej!
Czy to dobre rozwiązanie?
NIE!
Młodzieżówka potrzebuje trenera z pomysłem, głodnego sukcesów, mającego za sobą pracę i wyniki w klubie. ( No tak wcześniej nie wspomniałem, że Janusz Krężelok szansy na pracę organiczną w klubie nie miał, od razu namaszczono go na trenera kadrowego.)
Młodzieżówka potrzebuje trenera, który bez reszty poświęci się swojej grupie, który śledzi na bieżąco nowinki na świecie i który będzie miał autorytet u zawodników. Myślicie co za problem, takich trenerów mamy w Polsce na pęczki? Błąd, co tam błąd, wielbłąd. Zdolnych i chcących pracować w kadrze jest może w kraju ze trzech. Zapytacie dlaczego chcących, przecież każdy by chciał. Otóż nie, nie każdy, wielu trenerów pracujących w Szkołach Mistrzostwa Sportowego czy w klubach woli swoje pewne posady niż RYZYKO pracy w PZN. Nazwiskami nie sypnę, nie chcę spalić tematu, jednak wybór kandydatów do młodzieżówki jest naprawdę niewielki. Ryzyko związane z objęciem tej funkcji olbrzymie. W biegach narciarskich, trener młodzieżówki to taki "chłopiec do bicia". Mój zawodnik w kadrze nie rozwija się, ma słabe wyniki, rozmawiam w trenerem kadrowym i próbuję znaleźć powód takiego stanu rzeczy? NIESTETY w Polsce tak to nie działa. W Polsce jedzie się/dzwoni do PZN-u i skarży na trenera. Ot, taka nasza przypadłość. Jak można mu gdzieś podłożyć wieprzowinkę to się podkłada, dlaczego ma mieć lepiej niż ja - takie myślenie rzadkim niestety nie jest.

Trochę optymizmu na koniec, jest dwóch, trzech młodych polskich trenerów z wynikami, którzy to stanowisko mogliby objąć i zagwarantować rozwój i zawodników i samej dyscypliny. Jednak czy zaryzykują dowiemy się już za tydzień.
Jeżeli nie, nic się nie zmieni w męskich biegach i nadal będziemy biegowo-narciarskim trzecim światem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Centrum Sportów Zimowych w Ptaszkowej

Ptaszkowa, urokliwa miejscowość w gminie Grybów kilkanaście kilometrów na wschód od Nowego Sącza urasta na jeden z najważniejszych ośrodków biegów narciarskich w Polsce. Skąd i dlaczego?
Parę lat temu z inicjatywy dwóch ludzi ówczesnego wójta gminy Grybów Piotra Kroka i emerytowanego dyrektora Zespołu Szkół Rolniczych w Hańczowej Kazimierza Kmaka powstał zalążek planu, którego efekty możemy oglądać dzisiaj. Panowie znaleźli wspólny język i postanowili wprowadzić wielki biegowo narciarski świat do Ptaszkowej. Oczywiście tradycja biegów na nartach już była, z Ptaszkowej pochodziło wielu znakomitych biegaczy narciarskich reprezentujących wtedy klub KS Jedność Nowy Sącz. Teraz na terenie wsi działa klub LKS Cerbud Ptaszkowa, prowadzony przez wspomnianego już Kazimierza Kmaka.

Jak postanowili tak zrobili, co przyznacie normą w naszym kraju nie jest. Na przestrzeni dosłownie kilku lat powstał w Ptaszkowej ośrodek biegowy pełną gębą. Z odpowiednią trasą, posiadającą homologację FIS oraz pełn…

Doczekaliśmy się, 17-letnia Monika Skinder zadebiutuje w Pucharze Świata

17-latka z Tomaszowa Lubelskiego Monika Skinder zadebiutuje w Pucharze Świata w biegach narciarskich w najbliższą sobotę 3 marca w fińskim Lahti. Monika pobiegnie w sprincie indywidualnym stylem dowolnym, na jednej z trudniejszych w pucharowej karuzeli tras.
Prawda, że to dobra informacja?
Dwukrotna Mistrzyni Polski Seniorek w tej konkurencji, Mistrzyni Seniorek Czech, medalistka zawodów Pucharu Kontynentalnego Slavic Cup itd itp, że o medalach Olimpiady Młodzieży nie wspomnę. Zawodniczka dostaje szansę startu, a PZN zamyka buzię wszystkim psioczącym na jego politykę dotyczącą biegów narciarskich.
Tylko czy aby na pewno?
Co takiego się stało od Pucharu Świata (sprinty) w niemieckim Dreźnie? Wtedy świeżo upieczona Mistrzyni Polski Seniorek takiej szansy nie dostała. Za młoda, za wcześnie, nie ma wymaganych FIS-punktów itd, itp słyszało się z ust decydentów polskich biegów narciarskich. Co się zmieniło od tego czasu. NIC!
Nadal ma lat siedemnaście (chyba, że te dwa miesiące robią taką r…